21 Listopad 2017 07:43
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Czerwiec '15 pełen regat

Obrodziło ostatnio w regaty na Jamnie, oj obrodziło.
Ledwie minął tydzień od wyścigów na rozpoczęcie sezonu
a już tydzień później, czyli w ostatni weekend, czyli 6 czerwca
znów się ścigaliśmy. Pierwsza w tym roku edycja Pucharu Marszałka.

My oczywiście też się pokazaliśmy. No i całkiem z niezłej strony!
Załogi mieliśmy na dwie łódki - na Tupota i Akademika.

Wiatr zapowiadano całkiem silny i faktycznie gdy przyjechaliśmy
rano na przystań to dmuchało nieźle. Nie wiem czy w podmuchach
było aż 30 węzłów ale i tak pierwszą myślą było przygotować
żagle do refowania. Zainstalowaliśmy na Akademiku reflinki
i inne patenty i byliśmy gotowi do startu. Tym razem znacznie
wcześniej niż w poprzednim tygodniu gdy na starcie pojawiliśmy
się w ostatniej chwili tracąc do czołówki.

Po oficjalnym podniesieniu bandery w Trampie szybciutko
wsiedliśmy na łódki by wypróbować i łódkę i wiatr. Uznaliśmy,
że zrefowanie grota a pozostawienie całego bezana będzie
optymalne. Tomek co prawda musiał swoją słuszną masą
wspomagać stabilność dzielnego Akademika ale łódź szła jak burza.

Nowa Przygoda i Korweta przyjęły opcję pełnego ożaglowania
ale my uznaliśmy, że walka z przechyłami, luzowanie żagli
może nas więcej kosztować niż strata prędkości wynikająca
ze zrefowanego grota.

Pomni tego jak wiele można zyskać lub stracić na starcie
uważnie śledziliśmy zegar. To znaczy głównie Mirek bo to on
postawił sobie za zadanie odliczanie czasu. No ale jak to w Trampie
zwykle bywa procedura startowa była słabo słyszalna i słyszalna.

Wyszliśmy (w naszym mniemaniu) znakomicie. Halsowanie na pierwszą
boję wyszło świetnie. Byliśmy na niej jako drudzy, tuż za Moną. Potem
odcinek w półwietrze. Trzymamy się dzielnie Mony. VooDoo nie
był w stanie nas dojść.

Tego oczywiście nie da się powiedzieć o naszym Tupocie bo
popatrzcie sami:

Tu jeszcze za nami ale jak widać Marcin na balaście trzyma
omegę prawie bez przechyłu.

Tu już Tupot na trawersie a młodzieńcy uradowani szybkością
usmiechają się szeroko.

A tu już ich nie ma!

Na drugiej boi nawet udało się wziąć Monę. Wielka to radość!
Co prawda na początku drugiej pętli już nas wzięli ale w kursach
na wiatr raczej trudno z nimi walczyć.

A potem to już tylko zmagania by nie dać się VooDoo. Koniec końców
dowieźliśmy trzecie miejsce w stawce (a pierwsze w klasie DZ) w tym
wyścigu. Na mecie jednak okazało się, że podobno popełniliśmy falstart!
Oburzenie było ogromne bo sygnałów na starcie nie było słychać oprócz
oprócz jakiegoś wybuchu. Jakiegoś? No właśnie to był sygnał startu.
O tym jednak sędziowie przed startem nie powiedzieli.

Trudno. Zrobiliśmy rundkę wokół boi, spadliśmy parę miejsc w klasyfikacji
ale bojowo nastawieni zaczęliśmy krążyć przy linii startowej przed kolejnym
wyścigiem. Start był OK choć nie perfekcyjny. Tym razem Korweta była
wyraźnie z przodu. Nie zrażeni walczyliśmy dalej.

Niektóre łódki wyprzedzaliśmy nawet po zawietrznej. Co prawda w przypadku
Skrzata nie ma się raczej czym chwalić ale i tak miło widzieć zdziwione
twarze.

Dziwnego wzięliśmy po nawietrznej. O, to już była duża przyjemność
zostawić ich z tyłu.

Po pierwszym kółku Korweta niestety była ciągle z przodu ale dystans
się zmniejszał! Na odcinku pod wiatr trochę zaryzykowaliśmy idąc
mocno ku brzegowi, próbując w ten sposób uniknąć dodatkowego halsu.
Tym samym obraliśmy inną taktykę niż Korweta.

Po zwrocie chwila "grozy". Zakotłował się muł wokół łódki. Zaryliśmy
w dno! Szybka reakcja, podniesienie miecza, chwila dryfu uratowała
sytuację. Na nawietrznej boi byliśmy już przed Korwetą! Potem
pilnowanie miejsca do końca wyścigu. Na ostatnim odcinku trochę
obaw bo wiatr z lekka zelżał a my mieliśmy zrefowanego grota. Dopóki
nie było bezpośredniego zagrożenia nie próbowaliśmy tego zmieniać
bo różnie mogłoby by być.

Daliśmy radę!

 

  • I Tupot był na pierwszym miejscu (otwartopokładowe)
    Gdybym miał zdjęcie to bym chętnie zamieścił.
  • i Akademik też (DZ)

 

Sporo było czekania na rozdanie nagród bo oficjele utknęli w korku.
Nie odpuściliśmy sobie jednak tej przyjemności! A poza tym też mieliśmy
prezent dla organizatorów. W zamian za puchar wręczyliśmy sędziemu
dobrą, głośną wuwuzelę by następnym razem procedura startowa
była lepiej słyszalna.

Następna edycja Pucharu Marszałka 21 czerwca. Nie wiem czy będę bo
wybieram się na morskiego brydża ale mam nadzieję, że znów wystawimy
parę załóg.

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

128,492 unikalne wizyty

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.